"Sami Sobie"

Data: 12.10.2020 r., godz. 08.29    Liczba odwiedzających: 155
Kilka słów o belskich ludowcach w 80-rocznicę powstania Batalionów Chłopskich
Kilka słów o belskich ludowcach

8 października 2020 r., w 80. rocznicę zaprzysiężenia Franciszka Kamińskiego na komendanta Batalionów Chłopskich, spotkaliśmy się przed pomnikiem Organizatorów Ruchu Ludowego i Społecznego w Belsku Dużym. Głaz, stojący do 1985 r. na skwerze przed remizą OSP, przypomina nam, że historię ziemi belskiej i Polski tworzyli nie tylko Zbierzchowscy, Waliccy, Lubomirscy czy Morawscy, ale także Janotowie Jaskólscy, Kowalczykowie, Noczniccy, Skorupscy, Szewczykowie, Wiewiórowie, Żółcikowie i inni chłopi, których potomkami są dzisiejsi sadownicy.

Chłopom przez wieki odmawiano prawa do bycia człowiekiem i Polakiem, prawa do ziemi, prawa do nauki itd. W wyniku uwłaszczenia 1864 r. gospodarowali już na własnych schedach, więc mieli odwagę powiedzieć: „Dość tego poniżania. Nie jesteśmy zwierzętami, tylko ludźmi. Sami sobie zbudujemy kraj”.

Zaraniarze

„Sami sobie” to jedno z głównych haseł ruchu zaraniarskiego. Wykrystalizował się on w pierwszej dekadzie XX stulecia wokół tygodnika wydawanego w Warszawie, zatytułowanego – na wniosek Tomasza Nocznickiego, mieszkańca Belska Dużego, ojca „chłopskiego oświecenia” w Grójeckiem – „Zaranie”. Gazeta ta, ukazująca się w latach 1907-1915, stała się symbolem chłopskiego buntu wobec feudalnego myślenia, pokutującego jeszcze w wielu głowach. Nic dziwnego, że Nocznicki i jego duchowi uczniowie, zasilający ją artykułami, w których bez ogródek mówili o tym, co ich boli, a także kolportujący ją na terenie gminy, znaleźli się na cenzurowanym. Oni jednak robili swoje, dla siebie i dla wsi, wysuwając ciekawe inicjatywy podczas zebrań gminnych w rewolucyjnych latach 1905-1907, dokształcając się drogą samouctwa, zakładając kółko rolniczo-ogrodnicze i mleczarnię spółdzielczą, sadząc jabłonie – jako gwarant poprawy bytu już tu – na ziemi, a nie w niebie – czyli dopiero po śmierci.

Świadomi i silni

Podczas I wojny światowej zaraniarze nie bali się głośno mówić o niepodległości Polski. Wielu z nich, np. Andrzej Żółcik (rocznik 1869) z Belska, wstąpiło do Polskiej Organizacji Wojskowej, uczestnicząc 11 listopada 1918 r. w akcji rozbrajania Niemców. Już wtedy belscy ludowcy stanowili skonsolidowaną siłę polityczną, a do tego skuteczną. Tomasz Nocznicki, podrzutek z warszawskiego Szpitala Dzieciątka Jezus, wychowanek podbelskiej wsi, samouk z uniwersytecką erudycją, został ministrem tzw. rządu lubelskiego, a Andrzej Żółcik, jego przyjaciel – pierwszym starostą powiatu grójeckiego.

-Chamy ze wsi rządzą – markocili mieszczanie i ziemianie, którzy niespełna dwa lata później, w lipcu 1920 r., gdy premierem Rządu Obrony Narodowej został gospodarz z Wierzchosławic, kompletnie już zaniemówili.

Rozdrobnieni

Bez chłopskiej krwi przelanej na polach bitew roku 1920 nie byłoby wolnej Polski, a może i Europy. Nasi zaraniarze, już jako członkowie radykalnego PSL „Wyzwolenie”, startowali w wyborach do Sejmu RP, udzielali się w samorządzie gminnym i powiatowym, na polu spółdzielczości. Tomasz Nocznicki został posłem oraz senatorem, Andrzej Żółcik zaś członkiem Wydziału Powiatowego w Sejmiku w Grójcu. Młodzież ludowa miała do wyboru możliwość samorealizacji w organizacjach wywodzących się z jednego pnia, choć rywalizujących ze sobą, mianowicie w opozycyjnym w stosunku do władz sanacyjnych – Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici” RP oraz w prosanacyjnym – Centralnym Związku Młodzieży Wiejskiej „Siew”. Stefan Szewczyk, urodzony w 1911 r. w Belsku Małym, mieszkaniec Złotej Góry, stał na czele powiatowych struktur „Wici”, a Stefan Pachocki, urodzony w 1914 r. we wsi Piechocin (dziś przysiółek wsi Budziszynek) pod Chynowem, mieszkaniec Belska Dużego, należał do czołowych działaczy „Siewu” w powiecie. Starsi i młodsi ludowcy robili dużo na rzecz gospodarczo-społecznego oraz kulturalnego rozwoju wsi, ale słabością ruchu ludowego było jego rozdrobnienie.

Zjednoczeni przeciw sanacji

W międzyczasie Polska pomajowa, dzieło Marszałka Piłsudskiego i jego wiernych podkomendnych, okazała się państwem o rządach autorytarnych. Wiele o Drugiej RP mówi fakt, że trzykrotny premier, Wincenty Witos, który w 1920 r. ratował kraj przed bolszewicką nawałą, po procesie brzeskim udał się na emigrację do Czechosłowacji, aby stamtąd prowadzić walkę ze „znienawidzoną dyktaturą”. Na to wszystko nałożył się wielki kryzys gospodarczy lat 1939-1935, który w sposób szczególny ugodził właśnie w naszą wieś. Walkę z sanacją, w imię demokracji i poprawy sytuacji gospodarczej, wypisało na swoim sztandarze Stronnictwo Ludowe. Powstało ono w 1931 r. w wyniku zjednoczenia PSL „Piast”, PSL „Wyzwolenie” i Stronnictwa Chłopskiego. Belscy ludowcy gremialnie wstąpili do SL. Adolf Korczak, urodzony w 1892 r. w Belsku Dużym, gospodarujący w Skowronkach, doświadczony działacz ludowy, mający kontakty z przebywającym na emigracji Witosem, należał do władz naczelnych Stronnictwa, a Stefan Szewczyk, wspomniany już wiciarz, kierował Stronnictwem na szczeblu powiatu, zostając także, co należy uznać za sukces ludowców, prezesem Okręgowego Towarzystwa Organizacji i Kółek Rolniczych. Właśnie oni wraz z kolegami z gminy Komorniki organizowali w powiecie grójeckim w 1935 r. bojkot wyborów parlamentarnych, a w 1937 strajk chłopski. Za udział w strajku, w czasie którego od kul policji w Polsce zginęło ponad 40 potomków biblijnego „Chama”, na karę więzienia skazani zostali m.in. Antoni Dębski (rocznik 1911) spod Tarczyna, wiciarz, członek powiatowych władz SL, oraz Ludwik Skowron (rocznik 1917) z Łęczeszyc, wiciarz, działacz SL.

Konspiratorzy

Gdy we wrześniu 1939 r. niechlubnie skończyła swoje rządy sanacja, przed chłopami stanęła konieczność walki z okupantem niemieckim, co oznaczało współudział w tworzeniu polskiego państwa podziemnego. SL, na podstawie decyzji Centralnego Kierownictwa Ruchu Ludowego, rozpoczęło działalność konspiracyjną jako Stronnictwo Ludowe „Roch” (Ruch Oporu Chłopów). W Grójeckiem władze „Rocha” zostały opanowane przez ludowców z gminy Belsk. Tzw. trójkę powiatową od maja 1940 r. tworzyli: Stefan Szewczyk („Mateusz”) – przewodniczący, Stefan Pachocki („Lewy” ) i Adolf Korczak („Zagłoba” ) – członkowie. W 1942 r. Szewczyk wszedł w skład Powiatowej Delegatury Rządu jako jeden z zastępców przewodniczącego. Trójki „Rocha” powstały także w większości gmin powiatu. W gminie Belsk Stronnictwem kierowali: Franciszek Janota („Pług” ) – przewodniczący, Henryk Leduchowski („Osa”) i Jan Woźniak („Kaziek”) – członkowie. Z kolei w gromadach, czyli dawnych kołach SL, konspirowali: Władysław Janota („Kula”) – przewodniczący w Jarochach, Kazimierz Soczyński – przewodniczący w Widowie, Władysław Milczarek – przewodniczący w Lewiczynie, Piotr Jakubczak – przewodniczący w Zaborowie. Działacze „Rocha” redagowali, wydawali i kolportowali konspiracyjne pisemko „Kłosy”, w którym zamieszczano głównie wiadomości pochodzące z nasłuchu radiowego prowadzonego w zabudowaniach Skorupskiego w Małej Wsi. W konspiracyjnym Ludowym Związku Kobiet działały m.in. Waleria Szewczyk, Klara Skorupska, Julianna Tul i Anna Pachocka.

Chłopskie wojsko

Początkowo ludowcy zasilali szeregi Związku Walki Zbrojnej (od 14 lutego 1942 r. – Armii Krajowej). Wreszcie, widząc, że większość partii politycznych powołuje jakieś organizacje militarne, zdecydowali się na utworzenie Chłopskiej Straży, tzw. „Chłostry”, z czasem przechrzczonej na Bataliony Chłopskie. 8 października 1940 r. na komendanta BCh zaprzysiężony został Franciszek Kamiński („Zenon Trawiński”). W zakonspirowanej strukturze BCh powiat grójecki stanowił Obwód nr 8, podporządkowany Okręgowi II (Warszawa Województwo). W komendzie grójeckiego obwodu BCh pierwsze skrzypce grali działacze SL „Roch” z gminy Komorniki, a następnie z Grójca i gminy Belsk. Komendantem został Antoni Dębski („Bronisław Lasocki”), jego zastępcą – Stanisław Perzyna („Kołodziej”), zaopatrzeniowcem – Feliks Krześniak (”Kostka”), szefem łączności i kolportażu – Henryk Rak ( „Ryba”), szefem wyszkolenia Piotr Dudek, komendantem Oddziałów Specjalnych Ludwik Skowron („Kubiniec”), członkiem zaś Stefan Szewczyk („Mateusz”), szef powiatowego „Rocha”. Punkty kontaktowe „Rocha” i BCh znajdowały się m.in. w biurze Kasy Stefczyka i w sklepie Spółdzielni Spożywców Wieśniak w Grójcu, a także w prywatnym sklepie spożywczym Stefana Pachockiego w Belsku. Na terenie Obwodu nr 8 BCh liczyły około 200-250 żołnierzy, zazwyczaj słabo uzbrojonych. W latach 1942-1944 przeprowadzili oni 12 akcji przeciw ekonomicznej grabieży wsi, 15 akcji skierowanych przeciw aparatowi administracyjno-policyjnemu okupanta oraz 12 akcji przeciwko niegodnie zachowującym się. W czasie wojny zginęło około 35-37 ludowców związanych z SL „Roch” oraz BCh, w tym Mieczysław Kaczyński z Gładkowa pod Tarczynem, przewodniczący trójki politycznej „Rocha” w gminie Komorniki, aresztowany 10 stycznia 1943 r. podczas przewożenia kolejką grójecką konspiracyjnej prasy ludowej, zamordowany tego samego dnia przez gestapo w Grójcu, od 1966 r. patron PSP w Pracach Małych.

Robili, co mogli

W belskiej gminie BCh kierowali: Stanisław Skorupski z Małej Wsi – komendant, Ludwik Skowron ( „Kubiniec”) z Łęczeszyc – dowódcza oddziału specjalnego, S. Kowalczyk z Belska – zastępca komendanta. Oddziały, liczące około 56 żołnierzy, zawiązały się w Belsku Dużym, Belsku Małym, Łęczeszycach, Borutach, Lewiczynie, Widowie i Zaborowie. Dowodzili nimi: Józef Jasiński, Stanisław Blaźnik, Henryk Sobczak, Józef Katana („Zegar”), Władysław Janota („Kula”), Józef Wasiak, Kacper Woźniak, Tadeusz Soczyński („Rozważny”). Cóż, nie toczyli partyzanckich bojów, ale robili, co mogli, w danym miejscu i czasie. W gorących dniach powstania warszawskiego, na polecenie Tadeusza Ilczuka, komendanta warszawskiego obwodu Bch, w gminie Belsk zorganizowano zbiórkę żywności dla kuchni Rady Głównej Opiekuńczej w Zalesiu koło Piaseczna oraz ewakuowanego z Warszawy do Konstancina Szpitala św. Ducha – w sumie cztery wagony.

Trwały ślad

W styczniu 1945 r. skończyła się okupacja niemiecka, a zaczęła nowa epoka, pełna dramatycznych zwrotów akcji. Nasi bohaterowie znów podjęli rękawicę. Pokazali, już pod innym szyldem, że w każdych czasach, jak się chce, można – wspólną pracą – coś zrobić zarówno dla dużej, jak i małej ojczyzny. Pozostawili po sobie liczne pamiątki, np. szkoły, banki czy remizy, obok których przechodzimy zwykle nieświadomi tego, że są to ich dzieła.

Remigiusz Matyjas